Podatki wiszą nad fanami bitcoinów

Marcel Zatoński

W kolejnych miastach będzie można wyciągnąć bitcoiny z automatu. Przy okazji przydałoby się zapłacić VAT.

Pierwszy bitcoinomat w Polsce — za złote przydzielający cyfrowe kody wirtualnej parawaluty — stoi od kilku tygodni przy ulicy Kruczej w Warszawie. Szybko mają się pojawić w kolejnych miejscach. — Następne bitcoinomaty pojawią się w najbliższych miesiącach. Do końca roku chcemy mieć ich w całym kraju 30 — mówi Maciej Ziółkowski z Ambasady Bitcoina, w której stoi pierwszy bitcoinomat.

Bitcoinami w ostatnich miesiącach zainteresowały się izby skarbowe, a także Ministerstwo Finansów. Na razie wniosek jest jeden — w większości przypadków od transakcji ich nabycia powinien być odprowadzony 23-procentowy VAT. Nawet w przypadku „wyciągnięcia” wirtualnej waluty z bitcoinomatu.

— Bitcoin formalnie nie jest środkiem płatniczym, nikt nie jest zobowiązany do jego akceptacji — dziś w Polsce robią to zazwyczaj hobbyści, a bitcoinami można płacić np. za kawę. Wirtualna waluta funkcjonuje faktycznie w prawnej pustce — teoretycznie należałoby traktować ją jak towar, od którego zakupu należy odprowadzić VAT. Problem jednakz tym, że bitcoin gwarantuje anonimowość obu stronom transakcji, więc nie ma nawet komu wystawić faktury — mówi Adrian Mackiewicz, radca prawny w kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Fiskus może też zainteresować się tym, jak posiadacze bitcoinów rozliczają przychód ze „zbycia praw majątkowych”.

— Popularność bitcoinów rośnie i bez wątpienia konieczna będzie jakaś forma ich regulacji, zwłaszcza w kontekście możliwości prania brudnych pieniędzy. Gdyby np. udało się szybko wprowadzić przepisy, pozwalające na traktowanie bitcoina jako elektronicznego środka płatniczego czy instrumentu finansowego, Polska mogłaby stać się europejskim centrum rozliczeniowym takich transakcji. Nie ulega jednak wątpliwości, że regulacja rynku wymagałaby ograniczenia anonimowości transakcji lub całkowitej z niej rezygnacji, co podkopałoby fundamenty bitcoina — mówi Adrian Mackiewicz.

Radca prawny podkreśla jednak, że ewentualne problemy podatkowe to dziś dla posiadaczy bitcoinów lub chcących je kupić niewielki problem.

— Znacznie większe ryzyko wiąże się z ciągłymi wahaniami kursu bitcoina — uważa Adrian Mackiewicz. Maciej Ziółkowski podkreśla, że dla jego firmy VAT od bitcoinów nie jest problemem.

— Nie jesteśmy stroną transakcji — jedynie w niej pośredniczymy, udostępniając maszynę, dzięki której kupuje się bitcoiny na giełdach — mówi Maciej Ziółkowski. Adrian Mackiewicz tłumaczy, że w przypadku transakcji bitcoinowej między dwiema osobami fizycznymi problemu nie ma, ale sytuacja jest inna, gdy sprzedającym jest np. spółka handlowa, która powinna rozliczyć VAT. — W praktyce kwota podatku powinna zostać doliczona do ceny bitcoinów, co może uczynić transakcję nieopłacalną, skoro można je nabyć np. na giełdzie bez VAT — twierdzi radca prawny.

© Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Top News

Wrak źródłem cennych substancji
⌚ 2016-12-04 08:40



Beyond.pl wskakuje poziom wyżej
⌚ 2016-12-04 11:00



Bruksela ułatwi życie e-sklepom
⌚ 2016-12-02 12:40



więcej

Kalendarium

☑ 2016-12-05
Kodowanie w Europie

więcej



Kontakt

Anna Bełcik, redaktor prowadząca

mail: a.belcik@pb.pl
tel: (22) 333 98 51