Start-upy: jak rozwijać skrzydła?

Marta Bellon

Polacy są pełni pomysłów na biznes. Nie każdemu jednak wystarcza determinacji, by je wdrożyć i rozwijać. Pieniądze to nie wszystko

Składany bunkier z przeznaczeniem na apokalipsę zombie czy długopis wykrywający błędy ortograficzne to przykładowe pomysły na biznes 11-latków, uczestniczących w projekcie Uniwersytet Dzieci.

O tych i innych przykładach niewątpliwej przedsiębiorczości Polaków rozmawiali uczestnicy Kongresu E(x)plory zorganizowanego przez Fundację Zaawansowanych Technologii pod koniec ubiegłego tygodnia w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia.

— Pomysłów na biznes pojawia się wiele, ale problem zaczyna się, gdy trzeba je wcielić w życie — mówiła Agnieszka Skala ze Spin School — Szkoły Przedsiębiorczości Innovation Nest.

Nie samą wiarą…

Odwaga, pokora, determinacja, cierpliwość, wiara we własne siły, umiejętność dobrej komunikacji i ciekawość świata — to według inwestorów, przedsiębiorców i przedstawicieli instytucji otoczenia biznesu cechy dobrego start-upowca.

Od nich zależy, czy pomysł ugrzęźnie na wczesnym etapie, czy zostanie dostrzeżony przez osobydysponujące kapitałem i odniesie sukces. Globalny. W powszechnym mniemaniu to pieniądze decydują, czy mały projekt biznesowy 20- czy 30-latków stanie się prężną firmą. Według ekspertów, to błędne myślenie.

— Na wczesnym etapie start-upu nie one są najważniejsze, ale dostęp do wiedzy i specjalistów w branży, którzy będą mentorami dla stawiających pierwsze kroki w biznesie czy danej dziedzinie. Rzecz nie w tym: „mam pomysł, więc idę do inwestora”. Jeśli myśli się poważnie o biznesie, udziały oddaje się jak najpóźniej, po waluacji pomysłu — uważa Marek Kapturkiewicz, inwestor, współzałożyciel i partner Innovation Nest.

Według przedstawicieli środowiska tworzącego ekosystem dla start-upów, młodym przedsiębiorcom często brak pokory. Od kiedy zaczęło się poświęcać im więcej uwagi, „start-up” stał się słowem postrzeganym przez wielu młodych ludzi jako klucz do wszystkich drzwi, także do Doliny Krzemowej.

Tymczasem budowanie biznesu wymaga determinacji i cierpliwości. Jak podkreślają start-upowcy, którzy odnieśli sukces, w biznesie nie ma miejsca dla osób z przerośniętym ego ani takich, którzy z marszu pukają do drzwi funduszy czy aniołów biznesu. Karol Hulec, współtwórca czeskiego start-upu Virtual Reality Union, mówi o nim jako o projekcie dwóch facetów, którzy po prostu zdecydowali, że coś zrobią.

— Mamy ambicje, by zmieniać świat, ale zdobyliśmy też inne doświadczenia przy realizowaniu mniejszych projektów. Nie ma co ukrywać — początki są trudne. Start-upowcy powinni być odważni. Weźmy Google, którego siedzibę ostatnio odwiedziliśmy. Pracownicy i kierujący tym gigantem nie są bogami, mają swoje słabości, problemy i to oni robią wielkie rzeczy — mówi Karol Hulec.

Metoda małych kroków

Błędów nie da się uniknąć. Najważniejsze, by wyciągać wnioski i ich nie powtarzać.

— Jest ogromne prawdopodobieństwo, że pierwszy start-up zakończy się porażką. Ale z czasem jego twórcy będą stawać się coraz lepsi, np. w zarządzaniu firmą. Jeśli któryś plan się uda, inwestorzy dowiedzą się o tym. I sami ich znajdą. Dobrze jest wybrać metodę małych kroków. My ją przetestowaliśmy — mówi Karol Hulec. Trzeba wreszcie myśleć o przyszłym kliencie. Start-upowcy często nie wiedzą, czy planowany biznes jest komukolwiek potrzebny.

— Innym częstym błędem jest brak faktycznego MVP (ang. minimum viable product), który musi być perfekcyjnym produktem, zaspokajającym potrzeby na początkowym etapie, i determinacji zespołu, który projekt traktuje nieraz jak coś pobocznego. Na późniejszym etapie przedsięwzięcia przeszkodą mogą okazać się źle dobrani inwestorzy.

Wiele firm przeżywa też ogromne kłopoty, gdy przychodzi czas na skalowanie zespołu, gdy liczba zatrudnionych rośnie w momencie, w którym firma nie stworzyła jeszcze kultury organizacji — mówi Marek Kapturkiewicz.

Specjaliści podkreślają, że choć w Polsce o budowaniu przedsiębiorczego społeczeństwa mówi się odważniej, to wciąż jesteśmy na początku drogi konstruowania najbardziej efektywnego ekosystemu dla start- -upów, czyli takiego, w którym to przedsiębiorcy są mentorami.

— Tak zaczynała Dolina Krzemowa i Izrael, któremu zajęło to 20 lat — mówi Małgorzata Dynowska z Wrocławskiego Parku Technologicznego. © Ⓟ

© Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Top News

Naukowcy uchronią pszczoły
⌚ 2016-08-24 07:00



Lenovo szykuje wejście smoka
⌚ 2016-08-24 08:25



więcej



Kontakt

Anna Bełcik, redaktor prowadząca

mail: a.belcik@pb.pl
tel: (22) 333 98 51